Bez weny nie robię nic. Joanna Sarapata

0
Sarapata Art Gallery

Joanna Sarapata to polska malarka z niezwykłym wyczuciem i wrażliwością artystyczną. Jej obrazy zachwycają nie tylko w kraju, ale także na całym świecie. Do archiwum szkoły  L’ecole Nationale Superieure des Beaux-Arts w Paryżu, którą ukończyła, przyjęto 11 jej obrazów. Już wtedy jej talent był na tyle wyrazisty, by pokazać go światu. Na podstawie jej biografii powstał film „Joanna Sarapata” reżyserii Hanny Kramarczuk. Wykorzystując jej pobyt w Polsce, łapiemy kilka chwil na ciepłą, serdeczną rozmowę. Poruszamy się po meandrach sztuki, odkrywając różne jej oblicza…

***

Joanna Sarapata
Joanna Sarapata

Pani Joanno, tworzy Pani sztukę niezwykłą. Wiemy, ze każdy człowiek rodzi się z jakimś talentem, jednak trzeba go szlifować, by wydobyć z niego diament. W jaki sposób ukształtował się Pani talent artystyczny? Improwizacja czy kwestia ćwiczeń?

To jest tak jak pani powiedziała o diamencie. Jeżeli do dobrego szlifierza trafi kamień to go pięknie ukształtuje, a  jeżeli trafi do kiepskiego to go zniszczy i pozbawi połysku jakim powinien lśnić. Ja miałam bardzo dobrego nauczyciela w Domu Kultury w Warszawie. To był 1983r. Wydobył ze mnie pewne podstawy. Potem na ASP w Paryżu miałam wspaniałego profesora Vladimira Velickoviča, który również przekazał mi swoje wizje, dzięki czemu mnie ukształtował. Do tego wszystkiego dochodzi też życie. Nasza wrażliwość, nasza wizja świata, to co dostrzegamy, ale też priorytety, które nam się zmieniają z powodu różnych przeżyć. Mówi się np. na podstawie Picassa, że miał okres twórczości różowy, potem niebieski, a potem była abstrakcja. To na tym właśnie polega rozwinięcie nas jako artystów. To jak się nami „zabawi” życie i co z niego wyniesiemy. To jest to dojrzewanie, które powoduje zmiany w naszej twórczości. 

Odwiedza Pani różne państwa, często podróżuje. Francja, Nowy Jork, Polska… Czy zmiana otoczenia wpływa na Pani twórczość?

To ma znaczenie. Oczywiście zależy gdzie jadę. Jeżeli jadę w miejsca słoneczne, np. Los Angeles jak ostatnio, gdzie są trzy fantastyczne galerie to napawa mnie to światłem, kolorem, zupełnie innymi barwami niż chociażby Warszawa. A jeszcze innymi, kiedy jestem w Paryżu lub na południu Francji. Ale każdy wyjazd wpływa bardzo twórczo i rozwijająco jeżeli chodzi o wyobraźnię i o przestrzeń. Uważam, że jest to ważne dla artysty. Jeśli mam dosyć siedzenia w Warszawie, kupuję bilet i lecę do Paryża, albo Barcelony. Z Barcelony lecę do muzeum Picassa i to również odmienia zupełnie moją perspektywę i wizę spojrzenia na świat. Patrzę innymi oczyma popijając wino hiszpańskie. A w Paryżu jestem wtedy, kiedy mam nieodpartą ochotę pobyć ze sztuką. Zaliczam tam kilka galerii. Zmieniają się trendy, ludzie mają różne spojrzenia, doznania, w różnych momentach różnie czują, kładą to na płótno czy w rzeźbie i człowiek ma inną percepcję, po prostu.  

Sztuka to głównie forma przekazu. Co Pani chce przekazać poprzez swoją pracę?

Większość artystów tak ma, że kiedy stoi przed sztalugą i maluje, nie myśli o tym co chce przekazać, tylko wyrzuca z siebie swoje wnętrze. To jest absolutnie tylko i wyłącznie nasza podświadomość, albo nadświadomość, która maluje, rzeźbi lub gra. Ja zawsze twierdzę, że my jesteśmy tylko takim narzędziem, które przekazuje energię z góry, tutaj na dół.

Dlaczego ludzie sięgają po sztukę? Po Pani obrazy?

Przede wszystkim bardzo wiele osób patrzy na sztukę jak na bardzo dobrą inwestycję, chyba w naszych czasach najlepszą, bo przynoszą bardzo duże dochody. Myślę też że ludzie, którzy mają ochotę pobyć ze sztuką, lub widzą przez szybę galerię i zatrzymują się, wprowadzają się na chwilę w inny wymiar. Inny wszechświat, do którego na co dzień być może nie mają dostępu. Może to być inny wymiar kolorów czy refleksji. Również energii, bo to wszystko to też jest energia, która wibruje. Wydaje mi się, że człowiek zatrzymuje się na chwilę po to, by zanurzyć się w innym świecie. Nie codziennie ma możliwość puścić wodze wyobraźni. Tak samo jest w przypadku muzyki, literatury itd. Daje to możliwość wejścia do innego świata, w którym na pewno się lepiej czujemy. Świata, który pozwala zapomnieć o codzienności i o różnych rzeczach, o których nie chcemy pamiętać. Sztuka powoduje, że możemy temu umknąć.

Czy Polska sprzyja artystom?

Nie, dlatego, że tutaj społeczeństwo nie jest nauczone rozumienia sztuki, przebywania ze sztuką. Nie ma kultury chodzenia do galerii, nie ma też zbyt wielu muzeów, czy bardzo dobrej galerii. Mam wrażenie, że u nas wszystko trąca myszką, że sprzedaje się tylko starą sztukę. Jest może kilka osób, które się na niej znają, ale tak naprawdę nie ma marszandów, nie  ma kolekcjonerów sztuki z prawdziwego zdarzenia, którzy jeżdżą po świecie i ją kolekcjonują, kupując również sztukę polskich artystów. Raczej mamy tylko tzw. „nakłaniaczy” do kupowania i inwestowania w sztukę. Nie wierzę jednak do końca w ich skuteczność i wykształcenie.

Każde dzieło artystyczne poprzedza jakiś impuls. Gdzie najczęściej dosięga Panią wena twórcza? Czy powodują ją jakieś szczególne okoliczności, czy raczej proza życia?

Ze mną jest dokładnie tak samo jak ze wszystkimi artystami. Muszę mieć wenę. Bez niej nie robię absolutnie nic, bo nie jestem w stanie. Podam pani przykład Picassa. Kiedy się zaczęła wojna on zamknął się w Paryżu w swoim apartamencie i przez 7 miesięcy nie wychodził i nie tknął pędzla, bo nie miał weny. Najprawdopodobniej władał nim strach, lęk, wiadomo jak każdym przed wojną. Mimo, że żyjemy w czasach bardzo przyjemnych i sprzyjających życiu spokojnemu, to jednak tu i teraz cały czas borykamy się z różnymi problemami. One powodują mniejszą wenę, a nawet to czy ona w ogóle jest. Artysta musi mieć kontakt ze sztuką, z muzyką. Mnie bardzo dużo daje muzyka. Kiedy słyszę Mozarta, piękne utwory Chopina, albo zobaczę jakiś wspaniały film, to może mnie to tak głęboko poruszyć, że wtedy otwierają się różne jaźnie. Ja to nazywam weną. Powoduje ona ogromną chęć natychmiastowego stania przed sztalugą i wydobycia tego co jest w środku. Tu się nie liczy co mamy „na myśli” bo tak naprawdę nie myślimy wtedy o niczym. Jest tylko i wyłącznie nasze wnętrze, które materializuje się na płótnie.

Czy moda jest sztuką?

Tak, moda jest sztuką. Chociażby Dior, Galliano, to twórcy naprawdę bardzo pięknej mody. Yves Saint Laurent w pewnym momencie dotykał twórczości Picassa. To jest sztuka. To może być pret a porter czyli ubranie na co dzień jak i haute couture czyli ta wyższa szkoła jazdy twórczości, wyobraźni i piękna.

W Warszawie od prawie dwóch lat istnieje Sarapata Art Gallery, niezwykła galeria sztuki, założona przez Pani syna Krzysztofa. Jak to miejsce przyjęło się w naszej stolicy?

Galeria jest w takim miejscu, że każdy kto stoi na światłach, cały czas jest wpatrzony w te wielkie szyby galerii. Myślę, że dzięki temu ludzie są bardziej otwarci, żeby wejść do galerii i w niej pobyć. Z zadowoleniem stwierdzam, że jest bardzo duże zainteresowanie ludzi. Wchodzą, zwiedzają, mogą się napić kawy i zobaczyć różnych artystów z całego świata. Co ważne mój syn otworzył galerię nie tylko z artystami polskimi, których oczywiście bardzo lubimy promować w Polsce jak i za granicą, ale również są to francuzi, są to artyści hiszpańscy, niemieccy, z bardzo wysokiej półki, ale jednocześnie dostępni cenowo na rynku polskim.

Joanna Sarapata
Joanna Sarapata
Joanna Sarapata
Joanna Sarapata
Joanna Sarapata
Joanna Sarapata