O pasjach i aktorstwie – rozmowa z Igą Górecką

0

Opowiedz o swojej pracy, czym zajmujesz się na co dzień?

Jestem aktorką, wychowanką szkoły filmowej. Z wykształcenia jestem również mgr pedagogiki pracy. Piszę. To trzy profesje na których bazuje moje życie zawodowe. Moją ofertą jest dzielenie się emocjami, przeżyciami. Skłanianie do refleksji, do zatrzymania, do spojrzenia głębiej, poza rutynę codzienności. Wszystkie moje profesje się łączą, pozwalają przekazywać wartości. Patrzę na swoją pracę poniekąd jak na misję, uważam, że potrzebne jest zwrócenie uwagi na literaturę, na piękno obrazu; w szerokim rozumieniu obrazu; jako filmowych kadrów, czy powrotów do naszej pamięci, odszukania w nas tego co może czynić nas piękniejszymi ludźmi. Mam wrażenie, że coraz mniej obserwujemy, że przestajemy być czujni. Patrzymy na innych, oglądamy obcych nam ludzi na wszelkich portalach społecznościowych, a coraz mniej przyglądamy się sobie. Rozmawiając z ludźmi często zwracam uwagę na to, że wiele osób stale się do innych porównuje, krytykuje się, nie docenia. Nie skupia na własnych wartościach, nie rozwija własnych talentów. Nastały czasy kiedy patrzymy niekiedy bezmyślnie, nie analizując, nie wyciągając wniosków. Aktorstwo i pisanie pozwala mi być ciągle czujną, uważną, a następnie daje mi możliwość dzielenia się tą czujnością, a tym samym – prawdą.

Iga Górecka - MyTime

Iga Górecka - MyTime

Co Cię motywuje do pracy?

Pracując w wolnym zawodzie, warto pielęgnować wewnętrzne motywacje. Staram się codziennie wstawać o świcie. Zanim jeszcze ludzie zaczną pędzić, dzwonić, przelewam myśli w słowa. Moja praca sprawia mi przyjemność, cieszę się, że mogę otrzymywać wynagrodzenie za to  co lubię robić. Kiedy dostaję nowe scenariusze, zostawiam wszystko inne. Zdarzało się, że podczas spotkania ze znajomymi, dostawałam maila ze scenami na zdjęcia próbne i potrzebowałam czytać je natychmiast, choćby po kryjomu pod stołem. Przygotowanie do roli, pozwala mi wykorzystać wszelką zdobytą wiedzę i przede wszystkim uczyć się więcej, poznawać. Aktualnie bywam dyspozytorką w szpitalu, panią mecenas pracującą w kancelarii i sąsiadką jeżdżącą Porshe Cabrio. Dzięki tej różnorodności codziennie poznaję nowe obszary, wyposażam się w nowe umiejętności. Staram się być zawsze dobrze przygotowana do pracy i to wystarczająca motywacja by nieustannie działać.

Jaka była Twoja droga? Jej początki? Największe trudności?

Swoją pracę zawodową zaczynałam bardzo wcześnie, bo już w wieku 14 lat. Pracuję od 2003 roku. Przez wiele lat pracowałam jako modelka, pod koniec szkoły gimnazjalnej i całe liceum, kiedy znajomi włóczyli się bez celu na wagarach, ja pracowałam. Oczywiście uczestniczyłam również w nastoletnim życiu towarzyskim, ale miałam jeszcze obszar zawodowy, który starałam się zgrabnie wpleść w codzienność. Pierwszy raz zamieszkałam sama w Mediolanie, mając 16 lat. Były to czasy, kiedy nie było jeszcze wszelkich aktualnych przywilejów.  Na kartce miałam zapisane adresy castingów, pod pachą miałam wielką papierową mapę, oznaczoną flamastrami. Mieszkałam z wieloma obcymi mi dziewczętami z całego świata. Musiałam szybko odnaleźć się w nowym miejscu, z nowymi ludźmi. Kiedy ma się wczesne naście lat, człowiek zderza się z wieloma problemami, które musi sam rozwiązać. Rodziców mogłam poradzić się wieczorami, dzwoniąc do nich z budki telefonicznej uprzednio kupując żetony. Nie było możliwości kontaktu z bliskimi jakie daje teraz Facebook, Skype czy inne portale społecznościowe. Mimo wielu wyjazdów skończyłam liceum artystyczne z bardzo dobrymi wynikami, od razu po szkole średniej rozpoczęłam studia. Tytuł mgr pedagogiki pracy obroniłam w 2012 roku z najlepszym wynikiem w grupie, w między czasie kończąc warsztaty aktorskie. Jeszcze przed szkołą filmową, zaczęłam grać w teatrze i pojawiać się epizodycznie w serialach. W 2016 roku zostałam dyplomowaną aktorką. Początki są ciekawe, są napędzające do działania, ale oczywiście pojawiają się trudności. Wielokrotnie słyszałam opinie, że aktorstwo to zabawa, że jeśli pracowałam jako modelka, to pewnie nie jestem bystra. Kiedy okazuje się, że wyłamujesz się ze stereotypów, ludzie zaczynają być zaniepokojeni. Ciężko mi zrozumieć, dlaczego tak wiele osób nie chce przyjąć, że mądrość, piękno, niezależność i elastyczność zawodowa, mogą iść w parach. Na wszystko co mam sama zapracowałam. Moi rodzice nie są artystami, żaden z moich partnerów nie pomagał mi w karierze, mimo to zdarzało mi się czytać, jak to łatwo jest pracować tym co mają ładne buzie i układy. Zauważam wszechobecne ujmowanie, niedocenianie. Nie potrzebuję poklasku, ale chciałabym by ludzie zdawali sobie sprawę, że nie, nie jest łatwo. A właściwie im więcej osiągasz i im więcej chcesz, tym coraz trudniej.

Rozwojowe must have? Jakie szkolenia/ książki polecasz kobietom, które chcą odnieść życiowy sukces?

Nieustająca ciekawość, czujność. Myślę, że warto być uważnym, przede wszystkim na siebie. Odpowiedzieć sobie co jakiś czas na pytanie; czy jestem w miejscu, w którym chciałabym być, a jeśli nie, co mogę zrobić by tam dotrzeć. Osobiście planuję i od razu staram się swoje plany realizować. Uważam, że działanie jest drogą do sukcesu. Jeśli chodzi o książki, mogę nazwać się przysłowiowym molem, od trzeciego roku życia w każdej wolnej chwili czytam. Na nocnej szafce jest ze mną zwykle parę książek, to najprostszy sposób by uczyć się na doświadczeniach innych, na błędach, sukcesach, przeżyciach. Uważam, że słowo pisane ma ogromną wartość i nie należy tego lekceważyć.

Jaki wpływ na naszą efektywność ma odpoczynek? Jak Ty odpoczywasz?

Ogromny. Zdarza mi się pracować 24h na dobę. Nawet jeśli fizycznie nie spędzam czasu na planie to w między czasie organizuję, planuję, przed snem i o poranku często powtarzam teksty. Myśli są nieustannie zaangażowane. Nie mam potrzeby częstego wyjeżdżania na wakacje, zostawiania wszystkiego. Praca sprawia mi przyjemność, ale zdaję sobie sprawę, że efektywność spada, kiedy nie dajemy sobie chwili wytchnienia. Staram się więc aktywnie wypoczywać, w ciągu dnia robić przerwy, spędzić czas z bliskimi czy usiąść samotnie w kawiarni, przeczytać coś, napisać. Od niedawna odkrywam jogę, qi, co między innymi pozwala utrzymać w ciele dobry przepływ energetyczny.

Iga Górecka - MyTimeIga Górecka - MyTimePorozmawiajmy o sukcesie. Czym dla Ciebie jest?

Za sukces uważam realizację planów i poczucie spełnienia. Staram się być wdzięczna i codziennie dostrzegać wszelkie małe sukcesy, które w przyszłości niekiedy niezauważalnie składają się na realizację celu. Dotarcie do niego i natychmiast wyznaczenie nowego sprawia, że ciągle działam, rozwijam się, uczę, dzięki czemu swoją poprzeczkę z każdym dniem mogę przesuwać coraz wyżej.

Cena sukcesu, smak porażki. Jak sobie z nimi radzić?

Aktorstwo ma w sobie nieco podłości. To zawód, któremu trzeba się oddać, pracy poświęcić. Niestety porażka jest jego nieodzownym elementem. W castingach i zdjęciach próbnych bierze niekiedy udział kilkaset osób, wybierana zostaje jedna. Codziennie trzeba podejmować kolejne próby, kolejne wyzwania. Moja przyjaciółka z wykształcenia jest logopedą, ostatnio czekała ją rozmowa kwalifikacyjna, przed którą bardzo się denerwowała. Przełożyłam sobie tę wiadomość na swoje życie i uświadomiłam, że ja podobnych rozmów kwalifikacyjnych czyli w moim zawodzie – castingów, przechodzę czasami parę w ciągu jednego dnia. Powinnam być zawsze gotowa. Plany czy godziny pracy potrafią zmienić się z dnia na dzień, przez co ciężko zaplanować mi czas prywatny. Nie mam też wiele czasu na spotkania towarzyskie. Ceną sukcesu jest też zderzenie się z ciągłymi opiniami innych, obcych ludzi, z krytyką. W tym zawodzie trzeba nabrać dystansu przede wszystkim do samego siebie.

Kilka słów od serca dla każdej kobiety?

Pamiętajcie o sobie, idźcie wedle muzyki, którą tylko Wy słyszycie. Nie odpuszczajcie, bądźcie wytrwałe. Wierzę, że zaangażowanie popłaca, a ciągłe próby odnalezienia, zrozumienia, wyczucia siebie, pozwalają się pokochać. A z tego miejsca już prosta droga do realizacji wszelkich pragnień i spełnienia. Podobno, jak komuś czegoś życzymy to są to często pragnienia, które sami chcielibyśmy zrealizować, więc myślę, że po prostu warto się sobie nieustannie przyglądać, być na siebie czujnym i specjalnie się tym całym światem nie przejmować. Realny wpływ mamy tylko na siebie, od tego zacznijmy, to szalenie dużo.

Rozmawiała: Monika Sałapat

Zdjęcia:  Aleksander Ikaniewicz

www.ikaniewicz.pl