O kobietach i dla kobiet. Jacek Rozenek

0

Sukces to dla mnie to dostep do zasobów zewnetrznych, które pozwalają mi funkcjonować na poziomie, który mnie interesuje, ale jednocześnie sprawiają, że wewnętrznie jestem bogaty i szczęśliwy.“ O sukcesie, kobietach i relacjach damsko-męskich porozmawiamy z Jackiem Rozenkiem. 

Jacek Rozenek - MyTimeKobieta wczoraj i dziś – jak zmienił się ten obraz i co nowego wnosi?

Zmienia się bardzo. Żyjąc teraz mamy tendencje do niedoceniania, jak wiele się zmieniło. Nie będę odnosił tego do parytetu, bo to po prostu głupie, natomiast jeżeli mamy Panią premier w Polsce, uznanych sportowców, naukowców i profesorów i są to właśnie kobiety, to ta różnica jest kolosalna. Niesie to za sobą wiele plusów, jak i minusów. Plusy są oczywiste i myślę, że nie ma nawet sensu o nich mówić, natomiast minusy są takie, że zmienił  się model społeczny i za tym modelem nie nadążają ani kobiety ani mężczyźni. Narazie jesteśmy porozbijani, bardzo. Można powiedzieć, że straciliśmy swoją tożsamość. Mężczyźni stali się męscy tylko w odniesieniu do kobiecości, a kobiety stały się kobiece wyłącznie w odniesieniu do męskości… Brakuje nam niestety punktu odniesiania. To co straciliśmy wspólnie, to ta przewidywalnie długa relacja ze sobą… Mężczyźni i kobiety tworzyli taki okręt – niedoskonały co prawda – ale ten okręt był w stanie przepłynąć ocean, dzisiaj strumień jest dla nas nie do przebycia. Więc siłą rzeczy, całą podróż musimy przebywać sami, niestety. To jest cena, którą zapłaciliśmy za nieumiejętność korzystania z tej wolności. Więc kobieta dzisiaj jest wolna, ale jest nieszczęśliwa. 

Kobieta w jego oczach. Czego pragną mężczyźni?

Myślę, że tego samego, czego pragnęli dwa tysiące lat temu i będą pragnęli przez następne dwa tysiące lat – pragną przede wszystkim kobiecości… Zacznę od tego, że kobietę trzeba pragnąć, a nie należy jej potrzebować, to duża różnica. Jeżeli mężczyzna potrzebuje kobiety, to on się przegląda w jej oczach, karmi jej energią i to się kończy dla nich obojga bardzo niedobrze. A przede wszystkim, źle kończy się dla kobiety. Bo to jest ciężar, którego ona nie może unieść i przede wszystkim nie powinna go nosić. To jest pierwsza rzecz. Najczęściej mężczyzna, który potrzebuje, a nie pragnie kobiety to chłopiec, aspirujący do bycia mężczyzną. Dla takich osob nie są ważne uczucia kobiety, tylko to, czy mogą się nią pochwalić. Tacy „mężczyźni“ największą wagę przywiązują do swojego statusu społecznego, dużego mieszkania czy nowego samochodu i nawet, jeśli nie chcą świadomie skrzywdzić kobiety to niestety to robią. W momencie, gdy pojawia się nowy model auta w katalogu, którego inni będą im zazdrościć – oni dochodzą do wniosku, że bardzo chcieliby go mieć i podobnie – niestety – postępują z kobietami… Może oczywiście się zdarzyć, że mężczyzna taki uzależni się od kobiety i będzie przy niej trwał, ale to  i tak sprawi, że finalnie będą nieszczęśliwi.

Więc to czego potrzebuję w moich oczach ja, to to, aby ta kobieta była zintegrowana ze sobą, aby nie walczyła ze swoją kobiecością.

Jacek Rozenek - MyTimePokolenie świadomych kobiet sukcesu. Fanaberia czy naturalna kolej rzeczy? 

Niewiele znam w ogóle osob, które osiągneły sukces. Znam osoby, które mają bardzo dużo pieniędzy i wysokie stanowiska, ale czy to jest sukces? Sukces dla mnie to dostep do zasobów zewnetrznych, które pozwalają mi funkcjonować na poziomie, który mnie interesuje, ale jednocześnie sprawiają, że wewnętrznie jestem bogaty i szczęśliwy. Jeżeli tak nie jest, to nie ma znaczenia jakie mam zasoby. Przyznam szczerze, że rozmawianie o sukcesach kobiet w 2017 roku i analizowanie ich, to tak jakby zastanawiać się nad tym, czy to możliwe, że ruda osoba została doceniona i osiągnęła sukces, bo to oczywiste, że mogła.

Kobieta jako współpracownik, partner biznesowy. Czy dobrze współpracuje z mężczyznami? 

Dobrze. Natomiast słabo z kobietami. To jest kolejny element, z którym sobie kobiety nie poradziły. Ja mam takie wrażenie, że w rozmowach i na spotkaniach są dużo bardziej deklaratywne niż mężczyzni o dziwo. Natomiast taki czysty zespół kobiecy rzadko kiedy dobrze działa. Są oczywiście wyjątki, ale moim zdaniem kobiety są kompletnie poległe na tym polu… Natomiast w pracy jako partnerki – większość kobiet się „zarzyna“ pracując ponad siły i zbyt intensywnie, po to, żeby przejrzeć się w oczach mężczyzn w organizacji, proszą o uznanie, chcą usłyszeć, że są dobre i wystarcząjaco profesjonalne. To jest bardzo niedobre pytanie bo mężczyzna najczęściej odpowie na nie „no prawie, prawie“ i dlatego kobiety pracują za dużo, po godzinach…

Kolejną rzeczą przy tym zmieniającym się świecie jest fakt, że ta rola kobiety i mężczyzny przestała być jasna, a na tym polega dojrzałość by nadać jej jasność – jeżeli kobieta lubi i chce się zajmować domem to super, a jeżeli nie to powinna więcej zarabiać i wtedy, ktoś powinien robić to za nią. A jeżeli jest w związku, to powinien jej pomagać mężczyzna – jeżeli nie chce tego robić, to powinien dostać „kapciem w łeb“ i koniec <śmiech> Trzeba jasno ustalić reguły.

Kobieta jako żona i matka. Warto trzymać się stereotypów? 

Muszę przyznać, że wyjątkowo wzruszają mnie kobiety jako matki i jako żony. Powinniśmy je otaczać wielkim szacunkiem. Kobieta musi być zaakceptowana bezwarunkowo. W moich oczach, w moim świecie, matka i żona jest chroniona. Nie wolno jej robić w żaden sposób krzywdy. Kobieta staje się bezbronna, zwłaszcza jak jest matką, a już szczególnie gdy jest w ciąży. Ma mieć poczucie, że jest królową świata. Może robić absolutnie wszystko co chce, być rozkapryszoną, może jeść wszystko co chce, rzucać garnakami, a mężczyzna jest od tego, by te garnki zbierać, odkładać na miejsce, a kobietę przytulać, całować i po prostu dbać o nią. Ja lubię tradycyjny podział – pomimo, że sam bardzo dużo zajmuję się dziećmi, to uważam, że szczególnie w tym pierwszym okresie po nardzinach dziecko powinno być bardzo blisko matki… Teraz ten świat jest taki, że kobieta może bardzo szybko wrócić do pracy, ale uważam, że ten pierwszy rok, półtora życia dziecka jest bardzo ważny i dlatego kobieta powinna spędzić go z dzieckiem, a mężczyzna jak najbardziej jej w tym pomagać i wspierać. Kobieta musi mieć też prawo wyboru. 

Jacek Rozenek - MyTimeZa co podziwiasz kobiety? Co jest ich najwiekszą siłą? W jakich obszarach zawodzimy najczęściej? 

Rzadko kiedy podziwiam ludzi za to, co zrobili. Jedynym wyjątkiem jest podziwianie ludzi, którzy robią coś dobrego, dla czegoś więcej niż własne ego. Na mnie robią wrażenie ludzie, którzy pracują w hospicjach, którzy pomagają innym.

Jeśli chodzi o kobiety, to znowu podkreślę, że kobiety podziwiam za ich kobiecość, nie imponują mi osiągnięcia. Natomiast to co jest magnetyczne w kobietach to umiejętność bycia tu i teraz, to, że kobieta powoduje w mężczyźnie wyjątkowy stan – to, że mężczyzna zaczyna budować coś wokół siebie z miłości, a nie walczy z nienawiścią. To jest ta transformacja, którą kobieta jest w stanie dokonać będąc z mężczyzną. Przemienia mężczyznę w złoto, jednocześnie ona sama też się przemienia w złoto, bo ma kogoś, kto otacza ją miłością. Staje się ona centrum życia tego mężczyzny, jego punktem odniesienia… Nie kimś, od kogo mężczyzna czerpie, tylko kimś, komu mężczyzna daje z siebie. To jest niezwykle budujące, ale niestety również niezwykle rzadkie doświadczenie. Szczęśliwa kobieta jest jak „wiedźma“ staje się niezwykle sensualna, jest  biologiczna, ma ochotę na nowe doznania, związane z jedzeniem, tańcem i seksem. I pokazuje swoje wszystkie emocje.

Związki. Jak budować stałe więźi w świecie pokus i rozczarowań? 

Idealnym przepisem na udany związek jest czas kryzysu i wojny. Wtedy  dopiero rodzą się stałe, głębokie związki. Czas pokoju jest statystycznie najgorszym momentem do budowania związku. Związki są trochę jak glina… Trzeba ją najpierw ulepić, a potem wypalić w piecu. Większość z nas chciałaby dostać gotowca – co jest w ogóle niemożliwe. Nieszczęścia biorą się z tego, że znajdujemy gdzieś glinę, ale brakuje nam umiejętności lepienia. Należy pamiętać, że budowanie związku jest przede wszystkim umiętnością. I tak jak garncarstwo, polega na umiętnościach ulepienia gliny, zaplanowaniu jak dzieło ma wyglądać, a potem jeszcze wypalenia go w odpowiedniej temperaturze. Tak zbudowanie mocnego związku również nie jest proste. Niestety, większość z nas idzie do piaskownicy i próbuje lepić te swoje garnki z suchego piachu, a ci którzy mają nieco więcej szczęścia, albo wiedzy znajdują glinę, lepią ją i zapominają, bądź nie wiedzą, że jeszcze trzeba to wypalić, więc bardzo szybko to się deformuje i przestaje spełniać swoje fukncje. W takiej sytuacji idą i lepią następne „garnki“ czyli wchodzą w kolejny, nowy związek… I tak w  kółko, bo brakuje im wiedzy. Natomiast niektórym udaje się ulepić to naczynie, potem je wypalić i wtedy to naczynie, pomimo, że nie jest idealne może nam służyć wiele lat. Sztuka, którą należy posiąść to umiejętność stworzenia takiego naczynia „od A do Z“ czyli ulepienie go, odpowiednie uformowanie, wypalenie i pomalowanie, a także korzystanie z niego do końca życia. 

Kobieta ideał. Jakie cechy posiada? 

To jest bardzo dobre pytanie, ale odpowiedź na nie byłaby po prostu niemądra. Jakbym poszedł do lasu i musiał wskazać idealne drzewo to nie umiałbym tego zrobić. Kocham las, kocham drzewa i umiem na nie patrzeć, więc na którekolwiek nie spojrzę, w każdym odnajdę piękno. Jednemu się podoba bardziej to drzewo, komuś innemu inne i to jest normalne. A drzewo jest idealne wtedy, kiedy jest drzewem. Gdy nie udaje czegoś innego. Niestety, dzisiejsza kobieta jest takim drzewem, które jest spakowane np. w plastikową ochronkę, żeby ładniej wyglądało, a do tego jest obwieszone bombkami. I teraz patrzymy na tą obwieszoną choinkę, fajnie wygląda, ale gdzie jest drzewo? To jest bardzo przykra wiadomość, albo dobra dla tych mądrych kobiet – nic nie musicie robić. Im więcej robią, tym bardziej pokazują, że są choinkami, nie rozumieją tego kim są. Kobieta idealna to jest kobieta wilczyca, kobieta wiedźma, którą trudno kontrolować. Taka kobieta przeżywa całą gamę emocji – jednego dnia jest szczęśliwa, chce tańczyć i śpiewać, a drugiego ma ochotę rzucać garnkami czy wyje do księżyca, bo jest samotna i to nie oznacza, że ma schizofrenię czy jest głupia, tylko dokładnie taka jest. Dzisiejsze kobiety nie pozwalają sobie na przeżywanie emocji. Stawiają sobie kretyńskie cele, że musza być ładne oraz zadowolone. Przez co zamiast prawdzich kobiet, mamy jakieś wydmuszki, na które tak naprawdę tylko fajnie popatrzeć. Jednak ja chce mieć kontakt z prawdziwym człowiekiem i z jego emocjami, a nie z wyobrażeniem tego jak powinna wyglądać kobieta. 

Kilka słów od Ciebie do współczesnej kobiety?

To tylko tyle, że mam nadzieję, że jest przy niej mężczyzna, który ją uwielbia jako koncept i jako byt. Bardzo mnie wzrusza kobiecość i trzymam kciuki za to, co jest naturalne w kobiecości i za kazdym razem jest mi przykro, gdy widzę zaprzeczanie tej kobiecości. Takie napięcie, walkę i próbe obłaskawienia świata, tylko po to, żeby się temu światu podobać. Kobiety nie muszą tego robić. Mało tego, w momencie gdy przestają to robić,  świat wariuje na ich punkcie – na różne sposoby. Niektórzy nienawidzą, a niektórzy kochają do końca. I za tym kobiety naprawdę tęsknią.

 

Zdjęcia: kadry serialu „Barwy szczęścia“

Rozmawiała: Karolina Motylewska

 

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUwierz w siebie BARDZIEJ
Następny artykułMinimalizm – klucz do doskonałego stylu
Karolina Motylewska
Karolina Motylewska-prezenterka i modelka,która kocha swoją prace i wszystko co z nią związane.Uwielbia wyzwania i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.Jej motto życiowe to "Nie mów ja­ki ktoś jest wspa­niały, spraw by w to uwierzył i to poczuł... " dlatego w swoich wywiadach z gwiazdami ukazuje ich zalety i indywidualizm.Prywatnie jest mamą trzyletniego synka,dla którego gotowa jest zrobić wszystko.W życiu kieruje się zasadą,aby traktować innych tak,jak samemu chce się być traktowanym i stara się zarażać wszystkich swoim optymizmem i dobrą energią.Największą wartością są dla niej rzeczy bezcenne,takie jak miłość,rodzina i szczęście.Ma nadzieje,że jej teksty na portalu "MyTime" chociaż na chwilę pozwolą Wam oderwać się od codzienności i przy dobrej kawie zatopić się w lekturze i zapomnieć o problemach...tych mniejszych i nieco większych:)