Każda z nas poszukuje emocji. Magdalena Majcher

0

Pisarka, blogerka, copywriterka, redaktorka. Robi w życiu to co kocha: pisze. Kiedy nie tworzy, siedzi z nosem w książce lub buduje wieżę z klocków lego razem z synami. Magdalena Majcher, autorka wielu książek dla kobiet, poszukujących emocji i szerszego spojrzenia na rzeczy ważne i tak bardzo nam bliskie.

Żyjemy obecnie w dobie Internetu. Czy literatura kobieca ma jeszcze prawo bytu?

Literatura, czy to kobieca, czy męska, zawsze będzie miała prawo bytu. Badania pokazują, że więcej osób w Polsce nie czyta niż czyta, ale ja mam szczęście do tej drugiej grupy. Jeżdżę po całym kraju, spotykam się z czytelnikami, otrzymuję sygnały, że moje książki są chętnie czytane, że się podobają. Zawsze wracam z takich spotkań naładowana pozytywną energią, one są mi potrzebne, żebym wiedziała, że to, co robię, ma sens. Jestem idealistką i wierzę, że książki przetrwają w zderzeniu z technologią. Zgadzam się z Wisławą Szymborską, która powiedziała, że czytanie to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła.

Jest jednak popyt na powieści dla kobiet. Z czego to wynika?

To głównie kobiety czytają – i nie jest to moja opinia, a bibliotekarek, które spotykam na spotkaniach autorskich. One najlepiej wiedzą, kto i co czyta. Kobiety mają taką potrzebę, aby rozmawiać o swoich emocjach, rozkładać je na czynniki pierwsze, analizować. Powieści obyczajowe w pełni im to umożliwiają.

Tworząc dla kobiet, trzeba posiadać wyjątkową umiejętność czytania i rozpoznawania ich emocji. Człowiek rodzi się z tą umiejętnością, czy to wynik obserwacji życia?

Ja się z tą umiejętnością urodziłam, chociaż, oczywiście, wraz z upływem czasu dojrzewam, nie tylko jako kobieta, ale także jako twórca. Umiem czytać między wierszami, rozumiem ludzkie emocje, co na pewno przydaje się w mojej pracy. Obserwuję, wyciągam wnioski, ale z tą wrażliwością już przyszłam na świat.

Jakich treści obecnie potrzebują kobiety?

Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Każdy z nas jest inny, poszukuje innych treści, docenia inną literaturę, ale jeśli przeanalizujemy listy bestsellerów, dowiemy się, że królują na nich romanse i erotyki. Często sięgamy też po powieści obyczajowe, sagi historyczne, thrillery czy poradniki. Ja jako czytelniczka stawiam na mocne powieści psychologiczne, kryminały i reportaże. Łączy nas jedno – wszystkie poszukujemy emocji. Zmienia się tylko ich rodzaj.

Często w swoich książkach poruszasz tematy trudne, dyskusyjne… Czy celowo chcesz poruszyć odpowiednie struny w emocjach czytelniczki?

Nie podejmuję trudnych tematów, aby szokować, wbijać kij w mrowisko. Moim celem nie jest wzbudzanie kontrowersji. Piszę z potrzeby serca, o tym, co mnie interesuje. W klasie maturalnej miałam różne pomysły na siebie. Chciałam iść na socjologię, psychologię, pedagogikę resocjalizacyjną (marzyłam o pracy w więzieniu!), politologię, dziennikarstwo, polonistykę, historię… Zostałam pisarką i dziś mogę śmiało powiedzieć, że to był najlepszy wybór, bo w mojej pracy łączę te wszystkie zainteresowania. Zawsze interesował mnie drugi człowiek i o tym właśnie drugim człowieku, o jego problemach, codzienności piszę w moich książkach. Ta potrzeba zawsze we mnie siedziałam. W liceum zostałam laureatką ogólnopolskiego konkursu literackiego. Napisałam opowiadanie o… aborcji.

Każda epoka charakteryzuje się pewnym zbiorem tematów i wydarzeń trudnych. Wydaje mi się, że współcześni twórcy mają jednak niezwykle ciężki zadanie. Przede wszystkim przebicia się przez coraz dotkliwszą znieczulicę…

Często właśnie o tej znieczulicy piszę, choćby w serii „Wszystkie pory uczuć”. Ona mnie boli od środka, wzbudza we mnie bunt. Chciałabym, żebyśmy byli bardziej otwarci na drugiego człowieka, nie oceniali go zbyt pochopnie, kiedy nic o nim nie wiemy. Internet daje nam swego rodzaju anonimowość. Dzisiaj każdy może wszystko napisać, i wydaje mu się, że pozostaje bezkarny. Pamiętam, jak zbulwersowały mnie komentarze pod pewnym artykułem o tragedii z udziałem matki i niemowlęcia. Ta kobieta cierpiała z powodu nieleczonej depresji poporodowej. Nikt o tym nie pomyślał, wszyscy zaczęli wieszać na niej psy, ciskać wyzwiskami, z których „suka” było najłagodniejszym. Ja się na to nie zgadzam. Nie możemy oceniać drugiego człowieka, nie znając jego historii, nie wiedząc, co popchnęło go do tak okrutnego czynu. Na tej fali napisałam „Wszystkie pory uczuć. Lato” – powieść o depresji poporodowej. Walczę z tą znieczulicą cały czas. Jeśli choć jedna osoba zastanowi się nad sobą po lekturze mojej książki, będzie to dla mnie ogromny sukces.

Dla pasji pisania rzuciłaś etat, postawiłaś wszystko na jedną kartę. Odwaga, czy pewność siebie?

Odwaga i chyba takie przekonanie, że życie jest za krótkie, żeby robić to, co nas nie interesuje. Praca była dla mnie źródłem stresu, nie satysfakcji. Nie chciałam tak żyć, a wiedziałam, że jest coś, co potrafię i chcę robić – pisać. Zaczęłam na urlopie macierzyńskim, to był dobry okres, miałam czas, żeby zrealizować swój plan, a jednocześnie wciąż miałam zapewniony dochód. Dałam sobie czas do końca macierzyńskiego, nie chciałam już wracać na etat. Udało się. Minęły ponad trzy lata. Nie mogłam wtedy podjąć lepszej decyzji.

Czego mogę Ci życzyć?

Chyba tego, żebym nie straciła tej wiary w marzenia, żebym nie dała się stłamsić współczesnemu światu. Chciałabym zostać taka, jaka jestem, bo jest mi dobrze z samą sobą, a to wielka sztuka.

Ja ze swojej strony polecam serdecznie książkę Stan nie!błogosławiony  wydawnictwa Pascal. Znajdziesz tam również wiele innych tytułów napisanych przez Magdę Majcher.