Daniel Barłóg – niepokorna dusza z Domu Wielkiego Brata

0
rmf.fm

Nieprzeciętna osobowość. Dusza wojownika. Propagator zdrowego stylu życia. Trener. Od swoich podopiecznych wymaga wiele, ale zdecydowanie najwięcej wymaga od siebie. Kiedyś, wracając z pracy zwróciłam na niego uwagę, kiedy biegał. Była zima, a termometr wskazywał -20°C. On w koszulce i spodenkach. Pomyślałam – szalony! On jednak w taki sposób ćwiczy nie tylko swoje ciało, ale przede wszystkim charakter. Niedawno dał się poznać bliżej, ale na krótko – w obecnej edycji Big Brothera. Czemu tak szybko postanowił opuścić Dom Wielkiego Brata? Postanowiłam zapytać osobiście.

Przyjechałam tutaj w kurtce, a Ty wchodzisz mając na sobie koszulkę bez rękawów… Nie jest Ci zimno?

NIE 😉 To jest tak: ludzie są bardzo mocno wyczuleni na to, że jeżeli mamy zimę, to trzeba się ubrać. Nie ważne czy na zewnątrz jest +15°C czy -15°C. Nie dostosowują się do otoczenia tylko do trendów panujących w społeczeństwie. Czyli kiedy mamy zimę – czapka, rękawiczki, ciepła kurtka – podstawa. Nie ważne czy ta zima ma w tym roku temperatury minusowe czy plusowe – jest zima i trzeba się ubrać. I to jest największy problem, który sobie tworzymy, bo my tak na siłę ten swój organizm unieszczęśliwiamy. Jesteśmy ssakami ciepłolubnymi, nasza temperatura ciała to 36,6°C.  Jeżeli ktoś powie, że czuje się rewelacyjnie w zimnie to uważam, że jest to ewenement genetyczny bo my tak naprawdę uwielbiamy ciepło. Natomiast dla mnie osobiście są to takie wyzwania, taka swoista walka ze sobą. Ja nie robię niczego wbrew mojemu ciału/organizmowi. Ja go odpowiednio odżywiam, stosuję odpowiednie diety, na tyle go pielęgnuję, prowadząc odpowiedni system treningowy, regenerację, że ja od niego wręcz wymagam. I mam na tyle zdominowany swój organizm, że jeżeli chcę dzisiaj – zakładając, że jest ujemna temperatura na zewnątrz – pospacerować, a następnie zakończyć ten spacer morsowaniem, to wiem, że mogę to zrobić. 

Fot. Monika Sałapat
Fot. Monika Sałapat

Ok, ale przeciętny człowiek chyba tego nie zrobi? To musi się wiązać z odpowiednim przygotowaniem?

Przeważnie przeciętny człowiek narzuca sobie taką blokadę: nie dam rady, to niemożliwe. Ale po co? U mnie takie stwierdzenia nie istnieją. Bądźmy pewniakami, ale nie cwaniakami. Bądźmy pewni siebie na MAXA. Nasz organizm ma tak niesamowity potencjał, że my sami niejednokrotnie się zaskakujemy nie podejrzewając co w nim tak naprawdę drzemie. Ja za każdym razem, czy to podczas zajęć z grupą, czy indywidualnych spotkań, czy konsultacji trenerskich, wszystkim mówię – otwórzmy się, zaskoczmy siebie, pokażmy swój potencjał.

Skąd się to u Ciebie wzięło?

Odkąd pamiętam zawsze byłem mocno aktywny. Próbowałem przeróżnych dyscyplin sportowych, które były możliwe i zawsze zastanawiało mnie to dlaczego po wysiłku potrzebuję odpowiednio długiego czasu na regenerację. Zacząłem poszukiwać czynników, które pozwolą mi na to, żebym skrócił czas regeneracji  i mógł jak najszybciej kontynuować swoją aktywność nawet po upływie kilku godzin. Zacząłem szukać. Pierwszym spostrzeżeniem były doświadczenia z dzieciństwa i obserwacje. Kiedy dziecko np. nabije sobie guza, przykładamy w to miejsce coś zimnego. Ból i opuchlizna znika – czyli chłód. Postanowiłem poeksperymentować hartując swoje ciało. Zacząłem od wychodzenia na zewnątrz w mroźne dni w koszulce, stosowałem bardzo chłodne prysznice, jednocześnie medytując, a potem już ostre treningi na zewnątrz w samych spodenkach. Do tej pory pielęgnuję te rytuały starając się pokonywać wszelkie granice, upatrując swój sukces tam, gdzie inni widzą porażkę. To mnie niesamowicie motywuje i sprawia, że chcę to jeszcze bardziej pogłębiać. Postanowiłem wyjść poza obszar zwykłego morsowania do obszaru extreme, czyli bez rozgrzewki i odpowiedniego wstępnego przygotowania „morsowego”. Codziennie wykonuję swoje obowiązki, czyli w moim przypadku ogarniam swoje ranczo, bo jak wiesz, zajmuję się też hodowlą dzikich owiec. Kończę te poranne czynności i wchodzę w taką studnię z lodowatą wodą, chwila medytacji, koncentracji i wychodzę. Zwracam szczególną uwagę na świadomość chwili i każdego kroku, bo jest to swego rodzaju balansowanie na krawędzi. Wchodząc  do tak zimnej wody bardzo mocno wychładzam organizm. U mnie niekiedy organizm schodzi nawet do temperatury 29°C. Musimy mieć pełną kontrolę nad tym co się w obecnej sytuacji dzieje i nie możemy dnia poprzedniego porównywać do dzisiejszego, bo nasz organizm codziennie inaczej reaguje. Wczoraj mogliśmy być bardziej zregenerowani, wypoczęci, dziś możemy mieć jakiś kryzys więc maksymalna czujność musi być zawsze.

Wspomniałeś o medytacji.

O tak – medytacja to podstawa.Wyciszenie organizmu jest dla mnie bardzo ważne. Długo trenowałem wschodnie sztuki walki. To była praca nad sobą – nad mocnym charakterem, silną osobowością, psychiką… Ja to wyniosłem z tych starych szkół, które kiedyś u nas funkcjonowały. Tam bardzo mocny nacisk stawiało się na medytację, na wyciszenie, na wewnętrzną kontrolę samego siebie, co przekłada się również na życie codzienne. Tak jak wspomniałem medytuję również morsując, gdzie dodatkowym czynnikiem zewnętrznym jest minusowa temperatura.

Co robisz na co dzień?

Zajmuję się ranczem, hoduję owce. Jest to dzika rasa, zbliżona do muflona, kozicy górskiej. Marzyłem o tym od dziecka. Najpierw myślałem o założeniu schroniska lub lecznicy dla leśnych zwierząt. Niestety w związku z problemami z tym związanymi zrezygnowałem. Dowiedziałem się jednak o dzikich owcach. Wybrałem je ponieważ mają mój temperament: zimno ich nie rusza, są extreme, nic i nikt nie jest w stanie ich złamać, współgrają z otoczeniem i są nieokiełznane 😉

Skąd je wziąłeś?

Poznałem Hodowczynię z niesamowitą pasją. Pojechałem po pierwsze 6 sztuk. I tak się zaczęło. W tej chwili moje stado imponuje ilością 😉

wiescirolnicze.pl
wiescirolnicze.pl

A wiedza związana z hodowlą?

Uczyłem i uczę się tego od samego początku. Wiedziałem, że jako zwierzęta dzikie będą potrzebowały odpowiednich warunków. Wydzierżawiłem bardzo duże tereny od okolicznych gospodarzy. A o samych zwierzętach uczę się codziennie poprzez opiekę nad nimi. Tutejszy klimat, łąki i lasy bardzo im sprzyjają. Staram się też nie ograniczać im tego co miałyby w naturze. Bardzo mało hodowców stawia na tę rasę ze względu na to, że nie jest to rasa hodowlana. Mnie opieka nad nimi sprawia bardzo dużą satysfakcję.

mamnewsa.pl
mamnewsa.pl

Jesteś również trenerem, a Twoje treningi to nie przelewki…

To prawda choć nie uznaję się za trenera, a raczej za partnera treningowego. Od lat jestem związany z aktywnością fizyczną i stworzyłem taki innowacyjny system treningowy. Zajęcia nie są może efektowne, ale są bardzo efektywne. Zebrałem doświadczenia ze wszystkich swoich lat treningów i elementy z różnych dyscyplin sportowych i połączyłem to w jedno. System nosi nazwę „Hardcore Power Extreme Team”. Głównym założeniem tego systemu jest to, że w krótkim czasie osiąga się swój zamierzony efekt – wynik. Osoby przychodzące na salę treningową chcą w krótkim czasie osiągnąć ustalony cel, więc ja im to serwuję. Ten system treningowy był modyfikowany kilkakrotnie na przestrzeni lat i oparty jest przede wszystkim na zaangażowaniu wszystkich możliwych grup mięśniowych. Wychodzimy naprawdę bardzo mocno wycieńczeni po takim treningu, ale efekt jest zaskakujący. Spotykamy się trzy razy w tygodniu o 18:30. Frekwencja i staż moich podopiecznych są moją dumą.  Mnie nie chodzi tylko o kształtowanie fizyczności tych ludzi. Chodzi mi przede wszystkim o kształtowanie psychiki – żeby nie wykazywali jej tylko na salach treningowych, ale również w czynnościach dnia codziennego. Jest w nich ta energia, ten pazur i power, który mi niesamowicie imponuje. Mam pełny szacunek do tych ludzi za to, że podejmują wyzwanie każdego dnia, że walczą, że codziennie pokazują, że można, że nie ma rzeczy niemożliwych, że WSZYSTKO JEST W GŁOWIE. Bo każdy z nich wie, że największą siłą jest siła motywacji.

A dieta?

Bez odpowiedniej diety nie osiągniemy swojego 100%. Pożywienie to nasze paliwo. To co mu dostarczamy wpływa na jakość i efekty naszego treningu. To najważniejsze ogniwo w całym tym systemie. Jeśli czegoś od organizmu wymagamy to musimy mu coś zapewnić, czyli odpowiednio odżywić. Dajmy mu coś w zamian. Ważna jest też kontrola swojego organizmu i indywidualne podejście bo nie każdy plan żywieniowy sprawdzi się u danej osoby.

Jak więc wygląda Twoja dieta?

Zmieniała się na przestrzeni lat ponieważ różne cele sobie stawiałem. Niejednokrotnie była to bardzo mocna wydolność, wytrzymałość. Oczywiście konsultuję to z fachowcami w tej dziedzinie, jednak w dużej mierze sam obserwuję swój organizm i wiem intuicyjnie co jest dla niego najlepsze.

powiatsuski.pl
powiatsuski.pl

Big Brother. Dostałeś się do tego programu, po czym po tygodniu go opuściłeś. Co wpłynęło na tą decyzję?

No cóż, jest więcej negatywów niż pozytywów tego wszystkiego. Bardzo wiele osób źle odebrało tą decyzję, były różne komentarze. Ja je wszystkie oczywiście biorę na klatę. Dla mnie wszystkie uwagi, zwłaszcza konstruktywne dają wytyczne i wyciągam z nich wnioski. Znam siebie i wiem, że jeśli nie czuję jakiegoś klimatu i nie czuję danego otoczenia, to po prostu z tego wychodzę. Ja nie mogę być sobą poniżej 120%. Wszystko co robię, nawet prozaiczne czynności dnia codziennego robię z pełnym zaangażowaniem, zawsze na 120%. Tam nie mogłem być sobą do końca, to nie był ten cały Daniel Barłóg, którym jestem. Nie chciałem, by później ktoś skonfrontował moje zachowanie z Projektu BB z tym co na co dzień robię i mówię czyli maksymalna determinacja, życie na 120%. Ktoś mógłby potem mi zarzucić: „Skoro tego nie czułeś to po co tam byłeś?” Chciałem więc pozostać spójny i autentyczny w tym co robię. Oznajmiłem więc na forum, że nie czuję tego klimatu i otoczenia. Moja dusza, jako dusza wojownika tam umierała. To było rewelacyjne doświadczenie, zderzenie z niesamowitymi osobowościami i charakterami. Mimo to po tygodniu ostatecznie podziękowałem. Wróciłem na stary tor i idę dalej…